DWIE KOLACJE

Rodolfo schodził do piwnicy i przystępował do pracy nad swoim dzie­łem. Gdy on wciąż na nowo oglądał fragmenty starych, czarno-białych filmów, Maurizio biegł do swojego „ol etło rosso”, „małego, czerwonego elfa”, jak nazywał Patrizię z powodu czerwonej sukienki, którą miała na sobie, gdy się poznali. Ona nazywała go Mau. Często jadali kolacje w Santa Lucia, przytulnej trattorii w centrum miasta, która na wiele lat pozostała ulubioną restauracją Maurizia. On coś tam skubał bez przeko­nania, Patrizia ochoczo pochłaniała ostro przyprawione, domowe makaro­ny i risotta, dziwiąc się jego brakowi apetytu. Dopiero później się dowie­działa, że dla Maurizia była to druga kolacja – jedną, w domu z ojcem, miał już bowiem za sobą. 

Cześć! Witaj na moim blogu o modzie i nadchodzących trendach.Znajdziesz tutaj wiele ciekawych wpisów modowych. Zapraszam do śledzenia bloga na bieżąco!