KIESZONKOWA WENUS

Latem, gdy rówieśnicy Maurizia wyjeżdżali do włoskich kurortów nadmorskich, Rodolfo wysyłał syna do Nowego Jorku, do pracy u wuja. Zresztą Maurizio nie dawał ojcu powodów do obaw – aż do pamiętnego przyjęcia na Via dei Giardini. Długo nie mógł się zdobyć na to, by opowiedzieć ojcu o Patrizii. Jak zawsze, codziennie siadali razem do kolacji. Rodolfo wyczuwał zniecier­pliwienie syna i celowo wszystko przeciągał – przedłużał posiłek, aż Maurizio wiercił się jak dziecko, cierpiąc katusze. Gdy tylko Rodolfo od­kładał sztućce, Maurizio zrywał się od stołu i biegł na spotkanie z Patrizią, swoją „kieszonkową Wenus”, jak nazwał ją jeden ze znajomych.

Cześć! Witaj na moim blogu o modzie i nadchodzących trendach.Znajdziesz tutaj wiele ciekawych wpisów modowych. Zapraszam do śledzenia bloga na bieżąco!